RSS
niedziela, 17 września 2017
"Podwójny kochanek"

Młoda, wrażliwa Chloé zakochuje się w Paulu, swoim terapeucie. Kobieta nie ma przed nim tajemnic, a z czasem zafascynowany nią mężczyzna również całkowicie się odsłania, przekraczając granice swojej profesji. Kilka miesięcy później, gdy mieszkają już razem, Chloé zaczyna podejrzewać, że jej kochanek coś przed nią zataja. Poznając kolejne fantazje erotyczne Paula, zaczyna odkrywać coraz mroczniejsze wymiary zarówno jego, jak i swojej seksualności.

Widz tego obrazu od samego początku jest wrzucony w wir wydarzeń. Bohaterkę filmu poznajemy podczas wizyty u ginekologa, która po badaniu kieruje ją do psychiatry. Wydarzenia potem bięgną wartko, a my coraz bardziej poznajemy dziwny świat Chloé. Ona to w ogóle dość depresyjna i zamknięta w sobie osoba. Film trzyma widza w napięciu i wciąga coraz bardziej. Jednak muszę przyznać że miałem moment zwątpienia w ten obraz. Pomyślałem że to beznadziejny film. Jednakowoż koniec mnie całkowicie zaskoczył i środkowe dłużyzny okazały się uzasadnione. Budują one historię, która na koniec ujawni swoje oblicze. Uważny widz z pewnością zauważy drobne szczegóły jak na przykład broszka w kształcie kota. Swoje też robi dobry dobór aktorów, chemia i uczucia między filmową parą wypadają bardzo wiarygodnie. Jérémie Renier zagrał podwójną rolę bliźniaków psychiatrów znakomicie, dostajemy dwie pełnokrwiste krańcowo różne postacie. 

Film ten polecam do obejrzenia prawie każdemu, no może nie kobietom w ciąży :-). Obraz ten pokazuje że relacje między ludzkie, a pomiędzy bliźniakami szczególnie (zwłaszcza gdy jeden bliźniak dominuje) nie są takie proste i oczywiste. Film ten również pokazuje jakie figle potrafi spłatać ludzka psychika. Generalnie odważny film znakomitego reżysera François Ozona trzyma w napięciu. Warto go zobaczyć. 

Film oceniam na 5

12:24, widzfilmofil
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 września 2017
"Valerian i Miasto Tysiąca Planet"

Valerian (Dane DeHaan) i Laurelina (Cara Delevingne) to kosmiczni agenci, odpowiedzialni za utrzymanie porządku na terytoriach zamieszkałych przez ludzi. Podczas misji w Mieście Tysiąca Planet – kulturowym i politycznym centrum galaktyki – przyjdzie im zmierzyć się ze złowrogą siłą, która zagraża bezpieczeństwu całego wszechświata.

Film powstał podobno na podstawie sławnego francuskiego komiksu, szczerze powiedziawszy nigdy o nim nie słyszałem. Zauważyć jednak można pewne podobieństwa do serialu Star Trek, a wygląd przedstawicieli obcej rasy przywodzi na myśl film Avatar. Ciekawą wizję reżyser Luc Besson przedstawia nam już w pierwszych minutach filmu. Widzimy mianowicie Międzynarodową Stacje Kosmiczną orbitującą na orbicie okołoziemskiej do której dołączają swoje moduły kolejne narody ludzkości, a później kolejne obce rasy, aż powstaje tytułowe Miasto Tysiąca Planet - stacja Alfa. Obraz pokazuje co nas może czekać w przyszłości, czyli konflikt między rasowy, kiedy to jeden człowiek może zagrozić harmonii pokojowego rozwoju całego wszechświata. 

Niestety kompletnie nie rozumiem po co był wątek z Rihanną i Ethanem Hawkiem, odnoszę wrażenie że został wepchnięty na siłę by ich nazwiska na plakacie przyciągnęły więcej widzów. Cóż producenci muszą też zarobić. 

Polecam ten film każdemu fanowi fantasy i science fiction, z pewnością odnajdą tu wiele interesujących smaczków i będą dobrze się bawić. Bo tak chyba trzeba traktować ten film, jako rozrywkę, bo jakieś dzieło to to nie jest, ale kto wie? Może to "początek pięknej przyjaźni"? :-) Może będą dalsze części po komercyjnym sukcesie tego obrazu. 

Film oceniam na 4

11:53, widzfilmofil
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 sierpnia 2017
"Król Artur. Legenda miecza"

Film ten opowiada historie cwanego młodzieńca Artura, który większość czasu spędza w zaułkach Londonium (Londynu założonego przez Rzymian) wraz ze swoją ferajną, nieświadomy losu, jaki jest mu pisany. Wszystko zmienia się jednak, gdy dostaje w swoje ręce miecz Excalibur — a wraz z nim przyszłość. Porażony mocą Excalibura Artur staje przed trudnym wyborem. Dołącza do buntowników z Ruchu oporu i podąża za tajemniczą młodą Ginewrą. Uczy się władać mieczem, aby zmierzyć się ze swoimi demonami i zjednoczyć lud w walce z tyranem Vortigernem, który ukradł należną mu koronę i zamordował jego rodziców, po czym ogłosił się królem.

Guy Ritchie stworzył niesamowity film. Łączy on legendę o królu Arturze ze światem fantasy, z domieszką dobrego kina akcji. Nie zauważa się w nim upływającego czasu, na ekranie cały czas się coś dzieje. Na początku widzimy sceny morderstwa króla przez Vortigerna, świetnie granego przez Jude Law, który w wyniku przewrotu pałacowego przejmuję w ten sposób władzę. Jak się potem okaże pomagają mu siły ciemnej magii, z których pomocy korzysta. Ich pomoc nie jest jednak bez interesowana, a jej cena jest wysoka. Historia jest naciągana, pod różne stwory ze świata fantasy podpięte są imiona wymieniane w legendzie. Reżyser sugeruje że za królem Arturem i jego rycerzami okrągłego stołu kryje się wojna magów. Że to Merlin ukrył Excalibur by można było pokonać Vortigerna sprzymierzonego z ciemnymi mocami.

Obraz choć mocno naiwny, to trzyma w napięciu i broni się. Od strony wizualnej jest dobrze, świetne efekty specjalne. Do tego silnym atutem tego filmu jest muzyka dopełniająca grozy widowiska. Po obejrzeniu tego filmu kupiłem sobie soundtrack. Polecam ten film jako dobrą rozrywkę dla dużych chłopców. Dla pań i gejów atutem będą przystojni aktorzy w głównych rolach, obok Jude Law, Charlie Hunnam, czy Eric Bana, zobaczyć tu można również Aidana Gillena, znanego z "Gry o Tron" z roli Litllefingera.

film oceniam na 4+ 

13:20, widzfilmofil
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 lutego 2017
Oscary 2017

Znowu nadszedł ten czas. Matko jak ten rok szybko minął. Ponownie nastała oscarowa noc. W tym roku całą gale zdominuje film "La La Land", aż dziwne że aż tyle nominacji zdobył musical. 

Jednak jest mimo wszystko wiele niewiadomych, dzięki którym ten wieczór, a raczej noc będzie ciekawa. Czy wszystko szturmem weźmie "La La Land" czy może jednak najlepszym filmem okaże się  "Moonlight", a może będzie czarny koń, na przykład "Ukryte działania"? Za scenariusz adaptowany powinien dostać "Lobster", film ciekawy, nawiązujący do "1984" Orwela. Najlepszym aktorem może nie zostanie Rayan Gosling z "La La Land" tylko Casey Affleck, jest świetny w "Manchester by the Sea". Ciekawe również czy Natalii Portman zgarnie statuetkę za rolę "Jackie", bo chyba tym razem nie znowu Meryl Streep za "Boską Florence". Niestety Isabelle Huppert raczej przypadnie. Może Michael Shannon się doczeka Oscara za rolę drugoplanowa w filmie "Zwierzęta nocy".

Mam natomiast nadzieję że Mel Gibson nie dostanie Oscara za reżyserię. "Przełęcz ocalonych" uderza w czułą nutę, wiele w tym filmie patosu, ale mało z dzieła. Pcyfista ratuje kolegów na linii ognia nieprzyjaciela. Film Gibsona jest nawet niezły, ale on nie powinien dostać nagrody. Sama nominacja jest już niepotrzebnym suponowaniem przebaczenia mu rasistowskich ekscesów. A pro po rasizmu to kibicuje również filmowi "Ukryte działania". Super film o czarnych genialnie uzdolnionych kobietach pracujących dla NASA na początku prezydentury Kennedy'ego, w czasach zimnej wojny i segregacji rasowej. Czasach gdy biali mężczyźni rządzili światem i zamknęli kolorowych w kilku budynkach na końcu kampusu. W głównych budynkach nie było nawet dla nich toalety. Znakomita jest tu Octavia Spencer, która mam nadzieję dostanie statuetkę za tą rolę. 

Tak więc mamy ciekawostki. Już za parę godzin zacznie się gala i pomału wszystko się wyjaśni, planowany koniec to szósta rano. Tego roczną 89 galę poprowadzi Jimmy Kimme, nie będę udawać, nie mam pojęcia kto to jest. 

Poniżej tradycyjnie zamieszczam kilka spisanych wrażeń z oglądania gali na żywo:

 

Piosenka nominowana z filmu "Trolle" "Can't Stop The Feeling", wyk. Justin Timberlake

 

Najlepszy aktor drugoplanowy - Mahersala Ali "Moonlight" - szkoda że nie Michael Shannon, ale mam nadzieję że to nie ostatni Oscar dla filmu "Moonlight". 

 

Najlepsze Najlepsza (makeup) charakteryzacja - "Legion samobójców" 

 

Najlepsze kostiumy - Colleen Atwood "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" 

 

Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny - Ezra Edelman, Caroline Waterlow "O.J.: Made in America"  

 

Piosenka nominowana z filmu "Vaiana: Skarb oceanu" - "How Far I’ll Go", wyk. Lin-Manuel Miranda

 

Najlepszy montaż dźwięku - Sylvain Bellemare "Nowy początek" 

 

Najlepszy dźwięk - Andy Wright, Kevin O'Connell, Robert MacKenzie, Peter Grace "Przełęcz ocalonych"

 

Najlepsza aktorka drugoplanowa - Viola Davis "Fences" - szkoda że nie Octavia Spencer z "Ukrytych działań"

 

Najlepszy film nieanglojęzyczny - "Klient" Asghar Farhadi - myślałem że dostanie niemiecki "Toni Erdmann" - piękny gest nie odebrać Oscara bo obywatele sześciu krajów zostali obrażeni przez durny dekret prezydenta. 

 

Piosenka nominowana z filmu "Jim" - "The Empty Chair", wyk. Sting 

 

Najlepszy krótkometrażowy film animowany - Marc Sondheimer, Alan Barillaro "Piper"

 

Najlepszy długometrażowy film animowany - Clark Spencer, Byron Howard, Rich Moore "Zwierzogród" 

 

Najlepsza scenografia - David Waso, Sandy Reynolds-Wasco "La La Land" - w końcu pierwszy Oscar dla tego filmu

 

Najlepsze efekty specjalne - Robert Legato, Adam Valdez (I), Andrew R. Jones i Dan Lemmon "Księga dżungli"

 

Najlepszy montaż - John Gilbert "Przełęcz ocalonych" - drugi Oscar dla tego fimu, do tej pory każdy obraz dostał po jednym Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny - Joanna Natasegara, Olando von Einsiedel "Białe hełmy" Najlepszy krótkometrażowy film aktorski - Kristof Deak, Anna Udvardy "Chór"

 

Najlepsze zdjęcia - Linus Sandren "La La Land" - druga nagroda dla tego filmu 

 

Piosenka nominowana z filmu "La La Land" - "Audition (The Fools Who Dream)", wyk. Emma Stone

 

Piosenka nominowana z filmu "La La Land" - "City Of Stars", wyk. Ryan Gosling

 

Najlepsza muzyka - Justin Hurwitz "La La Land" - trzecia statuetka dla tego filmu - wychodzi na prowadzenie

 

Najlepsza piosenka - Justin Hurwitz... "City Of Stars", wyk. Ryan Gosling "La La Land" czwarta statuetka 

 

Pożegnanie tych twórców którzy przez ostatni rok odeszli - Bil Paxton, Carie Fisher, Gene Wilder, Georgre Kennedy, Prince, John Hurt, R2D2, Nancy Regan, Zsa Zsa Gabour, Debbie Reynolds, Carrie Fisher "i niech moc będzie z Tobą" i jak zawsze mokre oczy. 

 

Najlepszy scenariusz oryginalny - Kenneth Lonergan "Manchester by the Sea" - pierwszy Oscar dlatego filmu - szkoda że nie "Lobster"

 

Najlepszy scenariusz adaptowany - Tarell McCraney, Barry Jenkins "Moonlight" - tak jest, cieszę się.

 

Najlepszy reżyser - Damien Chazelle "La La Land" - piąty Oscar dla tego filmu, w sumie to w wieku 32 lat osiągnął wszystko. Pozostaje niedosyt że nie Barry Jenkins za "Moonlight"

 

Najlepsza aktor pierwszoplanowy - Casey Affleck "Manchester by the Sea" - tak jest :-)

 

Najlepszy aktorka pierwszoplanowa - Emma Stone "La La Land" - szkoda że nie ma sensacji

 

Najlepszy film - "Moonlight" - fuck tego jeszcze nie grali, przez pare minut cały świat myślał że "La La Land"- a to Warren Beaty się pomylił. 

 

Proszę jednak na koniec była sensacja. Piękna postawa producenta filmu "La La Land", choć naprawdę z całego serca współczuję tej ekipie, już wszyscy wyszli na scenę, cieszą się,  a tu im nagle mówią, że to nie oni. Straszne. A jednak w wynikach są niespodzianki. Najlepszy film i scenariusz oraz najlepszy aktor drugoplanowy dla "Moonlight" :-). "La La Land" otrzymał co prawda aż sześć Oscarów ale ważne tylko dwa, za reżyserię i za aktorkę pierwszoplanowa dla Emmy Stone. Do tego Casey Affleck dostał Oscara tak jak chciałem za pierwszoplanową rolę w obrazie "Manchester by the Sea" :-) Ben się wzruszył. Trochę szkoda że mimo iż to były najbardziej czarne Oscary w historii, chyba zadziałało prawo wahadła w związku z zeszłorocznymi oskarżenia mi, że Oscary są białe, to jednak szkoda że ani jednej statuetki nie dostał film "Ukryte działania" (o tych pracownicach NASA). 

Cóż już za rok 90 Oscarowa gala... :-)

21:50, widzfilmofil
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2017
"Gwiezdne Wojny - Łotr 1"

Kryminalistka o imieniu Jyn Erso (Felicity Jones) zostaje uwolniona z więzienia Imperialnego przez żołnierzy Rebelii, którzy chcą upadku Imperium Galaktycznego. Młoda przestępczyni niedługo po przybyciu do bazy Sojuszu Rebeliantów otrzymuje niezwykle trudne zadanie polegające na kradzieży planów nowej broni Imperium. Jyn Erso (Felicity Jones) oraz jej oddział, zanim wykonają główną misję, będą musieli stawić czoła ogromnej przewadze wroga.

Trzeba przyznać że ten film jest lepszy niż "Przebudzenie Mocy". Choć z drugiej strony najlepiej wypadł robot. Generalnie film jest próbą odpowiedzi na pytania jakie pojawiły się jeszcze na początku całej sagi. Mianowicie kim jest konstruktor Gwiazdy Śmierci i jak Rebelianci weszli w posiadanie jej mapy. Film trzyma widza w napięciu, nie ma przeszkadzających dłużyzn, akcja jest wartka. Efekty specjalne są dobre ale nie są nachalne. Jest również to za co kocham Gwiezdne Wojny, czyli wielkie bitwy w kosmosie. 

Generalnie ten obraz to jazda obowiązkowa dla każdego fana sagi Gwiezdnych Wojen.  Inni też się będą dobrze bawić, pod warunkiem że lubią science fiction, choć nie wykryją wszystkiego.

Film oceniam na 4

sobota, 21 stycznia 2017
"Pasażerowie"

Podczas międzyplanetarnej podróży kosmicznej do nowego domu, na nową planetę, dwoje pasażerów – wskutek niezrozumiałych, tajemniczych okoliczności – budzi się ze snu dziewięćdziesiąt lat za wcześnie. Jim (Chris Pratt) i Aurora (Jennifer Lawrence) zakochują się w sobie, wiedzą, że spędzą na pokładzie resztę życia. Szybko odkrywają, że statek kosmiczny znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a życie pasażerów zależy tylko od nich... Powoli dowiadują się także, dlaczego ich wybudzenie nie było przypadkowe.

Ten obraz choć zapowiadany jako film science fiction nim jednak do końca nie jest. Jest to w zasadzie dobrze zrobiona komedia romantyczna, przeniesiona jedynie w kosmos.  Chyba głównie po to by odizolować naszych bohaterów od reszty świata. Muszę przyznać że Chris Patt dał radę, bo przez zdecydowaną większość filmu uwaga widzą jest skierowana właściwie wyłącznie na niego. Jednak dzięki niemu nie jest to nudne. Muszę wręcz przyznać że grany przez niego bohater stał mi się bliski. Znakomicie jest pokazana samotność bohatera, w zasadzie film ten jest w zasadzie o samotności. 

Jednakowoż akcja filmu jest wartka i trzyma uwagę widzą. Dobrze się to ogląda i można się nawet wyruszyć. Znajdą w nim coś zarówno fani komedii romantycznej jak i science fiction. Choć ci drudzy zapewne nie będą zachwyceni i będą kręcić nosem. Ale tak już niestety musi być kiedy twórcy starają się połączyć dwa gatunki filmowe.

Film oceniam na 4+ (plus za ciekawe efekty)

sobota, 31 grudnia 2016
"Nowy Początek"

Wybitna lingwistka Louise Banks (Amy Adams) zostaje wezwana przez siły obronne kraju, by spróbować porozumieć się z wysłannikami innej cywilizacji po tym, jak gigantyczny obiekt zawisł nieruchomo tuż nad Ziemią. Nikt tak naprawdę nie wie, czy obcy przybyli na Ziemię w celach pokojowych czy może są zwiastunem inwazji. W zespole badawczym wspomagają ją pułkownik Weber (Forest Whitaker) i wybitny fizyk Ian Donnelly (Jeremy Renner). Pełna napięcia metaforyczna opowieść o płynności czasu, tajemnicy, zdarzeniach, których ludzki umysł nie potrafi objąć intelektualnie.

 Szczerze mówiąc to ten film jest mocno przeintelektualizowany, jeżeli w ogóle jest takie słowo. Odnoszę wrażenie że twórcy mieli ciekawe pomysły, ale nie do końca wiedzieli jak to pokazać. Autorzy starają się wyłożyć łopatologicznie o co chodzi, przez co traci akcja, która po prostu siada. Przez co w filmie są męczące dłużyzny. 

Generalnie film warto zobaczyć, choć raczej nie zachwyca. Wiem że doby film science fiction jest bardzo trudno zrobić, więc doceniam wysiłek. Generalnie film nie jest zły, ale niestety chyba za mało by stać miał się dziełem.

Film oceniam na 4-

sobota, 03 września 2016
"Facet na miarę"

Diane jest młodą i piękną prawniczką. Na co dzień pracuje w kancelarii, której współwłaścicielem jest jej były partner. Pewnego dnia w jej domu rozbrzmiewa sygnał telefonu stacjonarnego. Mężczyzna przedstawia się jako Alexandre i okazuje się znalazcą jej zgubionej komórki. Proponuje spotkanie, które połączy oddanie telefonu ze wspólną kolacją. Diane rusza na spotkanie z tylko jedną wskazówką ułatwiającą rozpoznanie nieznajomego: "nie sposób mnie przegapić". Mężczyzna rzeczywiście bardzo odróżnia się od pozostałych gości restauracji. Jest najprzystojniejszy i… najniższy. Wzrost nie przeszkadza mu jednak czerpać z życia pełnymi garściami i być miłośnikiem wielkich wrażeń (swoją drogą gra go przystojny pełnowymiarowy, bo wzrostu 182 cm Jean Duardin). Diane, po pierwszym szoku, ulega romantycznej fascynacji wyjątkowym i niezwykle dowcipnym mężczyzną. Jednak z czasem zaczynają wkradać się wątpliwości. 

Przyznaje że z początku nie byłem przekonany do tego filmu. Myślałem że to kolejna głupawa komedyjka jakich wiele. Na szczęście ta komedia niesie ze sobą głębsze przesłanie. Ludzie zwracają zbyt wiele uwagi na powierzchowność zamiast dojrzeć w drugim człowieku to co najważniejsze, co jest najbardziej wartościowe. Ten obraz to chyba coś dla tych co od dłuższego czasu nie mogą sobie znaleźć drugiej połówki bo zbyt wybrzydzają i, jak to się mówi, przebiegają jak w ulęgałkach. Polecam ten film każdemu, tym co jeszcze szukają kogoś do pary, jak i tym którzy już znaleźli już swoje drugie połówki. Pierwsi będą mieli asumpt do rozważań, drudzy dobrą rozrywkę. Choć niestety niektóre żarty są mocno żenujące. 

Film oceniam na 4+ 

02:24, widzfilmofil
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
"Star Trek - W nieznane"

"Kolejna odsłona kultowej serii, która wrosła w popkulturę, co więcej - współtworzyła ją. Twórcy ponownie zabiorą nas w emocjonującą międzygalaktyczną podróż. Wspólnie z bohaterami filmu znów będziemy "śmiało kroczyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek". Za reżyserię filmu odpowiada Justin Lin, twórca czterech części "Szybkich i wściekłych". Taki opis firmy dał dystrybutor.

Film opowiada historię załogi USS Enterprise który dociera do stacji kosmicznej. Gdzie otrzymują nowy statek i udają się w podróż do ostatniego niezbadanego jeszcze obszaru. Niestety tu nagle atakuje ich nowy nieznany przeciwnik...

Film ogląda się świetnie, trzyma cały czas w napięciu, znakomite kino akcji. Właśnie w tym cały problem. Film się dobrze ogląda, ale jak ścisnąć to fabuły w nim mało. Odnoszę wrażenie że reżyser, który wcześniej robił "Szybkich i wściekłych", zrobił jakby kolejny film z serii, a to że latają w statkach kosmicznych zamiast jeździć samochodami? Co za różnica. Reżyser jakby robił kolejną część z serii Szybkich i wściekłych", jakby przypadkowo otrzymał za zadanie nakręcenie tego filmu. 

Aktorzy również grali jakby sztywno, bez emocji, jakby w oderwaniu od tego co się dzieje, zupełnie jakby twórcy chcieli nawiązać do serialu z lat osiemdziesiątych, a przynajmniej mam taką nadzieję. Plusem jest też nawiązanie do serialu poprzez pokazanie zdjęcia ze Spockiem. Niestety bohaterowie tego filmu praktycznie nie mają swojej historii, w zasadzie to tylko biegają po ekranie... czasem skaczą... głownie to głośna muzyka i szybki montaż, klasyka kina akcji.

Przyznam jednak że na szczęście twórcy nie zrobili że Star Trekiem tego co Disney zrobił że Star Wars. 

Film oceniam na 4- (4 bo to dobry film, a minus bo dostajemy kino akcji zamiast sciece fiction)

Tagi: star trek
23:45, widzfilmofil
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 lipca 2016
"Pod opieką Wiecznego Słońca"

Ten film jest filmem dokumentalnym. Rosyjski reżyser Witalij Manski zrobił propagandowy film na zlecenie rządu Korei Północnej. Władze nie wiedziały jednak, że reżyser nigdy nie wyłącza kamery - co dało szokujący obraz indoktrynacji północnokoreańskiego społeczeństwa. Wszystkie sceny "prawdziwego" życia zostały bowiem zainscwnizowane.  

To jest film o idealnym życiu w idealnym kraju. Ma pokazać, że każdy Koreańczyk poświęcić życie dla swojej ojczyzny. Obraz pokazuje jak krzewione są ideały: widzimy dziewczynkę w idealnej szkole - córkę idealnych rodziców,  którzy pracują w idealnych fabrykach i mieszkają w idealnym apartamencie w centrum stolicy. Ośmioletnia dziewczynka jest przygotowana do ceremonii wstąpienia do Unii Dzieci, aby stać się częścią idealnego społeczeństwa i mieszkać w niegasnących promieniach słońca - symbolu Wielkiego Wodza Kim Ir Senator.  

Ten film przedstawia tamten świat takim jakim ono jest. Nie stara się komentować tego co widzi widz. Film pokazuje po prostu surowe zdjęcia. Ocenę pozostawia odbiorcy. 

Ten film jest zdecydowanie dla tych którzy są ciekawi świata, dla tych którzy chcą zajrzeć za współczesną "żelazną kurtynę".

Film oceniam na 4

20:36, widzfilmofil
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24